Zapomniane narody Europy; Jerzy Strzelczyk

5.11.2007 
Kategoria: konkursy, Ossolineum, Strzelczyk Jerzy, recenzja, książka


ksiazkiTV @ YouTube

Księgarnia …

… Allegro.pl

:: Książka: Zapomniane narody Europy; Jerzy Strzelczyk; Wyd. Ossolineum.
:: Wideo: Konkurs im. J. Długosza, NAGRODA 2007 - prezentacja książki.

Zapomniane narody to te, których nie znajdziemy na współczesnych mapach Europy. Należą do nich: starożytni Wenetowie, dwa ludy germańskie: Swebowie i Longobardowie, jeden o niewyjaśnionej genezie, ale z nawiązaniami celtyckimi — Piktowie; dwa dawne ludy słowiańskie: Wiślanie i Obodrzyce; stepowi i peryferyjni Chazarowie oraz Jaćwięgowie. Ich ślady utrwaliły się dzięki kronikarzom i w innych zachowanych źródłach pisanych oraz w „skarbnicy ziemi”, odnajdywane przez archeologów.

Jerzy Strzelczyk – polski historyk, profesor zwyczajny, pracownik Zakładu Historii Średniowiecznej Instytutu Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, członek Wydziału Historyczno-Filozoficznego Polskiej Akademii Umiejętności.

Jego zainteresowania naukowe to historia wieków średnich: dzieje polityczne, etniczne i intelektualne wczesnego i pełnego średniowiecza; dzieje Słowiańszczyzny, zwłaszcza zachodniej; dzieje wiedzy geograficznej w średniowieczu. W Wydawnictwie Ossolineum ukazały się książki autorstwa prof. Strzelczyka: Otton III (2000), Zapomniane narody Europy (2006).

Książka zdobyła NAGRODĘ 2007 w Konkursie im. Jana Długosza

Konkurs im. J. Długosza to niezależna impreza kulturalna organizowana corocznie w Krakowie. Zaangażowanie środowiska naukowego oraz towarzyszenie Targom Książki zapewnia jej coraz większe zainteresowanie ze strony branży księgarskiej i wydawniczej. Impreza została wpisana jako istotne wydarzenie kulturalne w kalendarz imprez krakowskich. Zainteresowanie mediów, a zwłaszcza czasopism branżowych oraz dzienników o zasięgu ogólnopolskim pomaga w propagowaniu kultury, w nieszablonowy sposób łącząc ją z działalnością komercyjną.

Ta krakowska inicjatywa to wkład w promocje książki poważnej i wartościowej, docenianej przez krakowskie środowiska naukowe, promowanej statuetką dłuta prof. Chromego. Konkurs im. J. Długosza to szansa dla dzieł z zakresu szeroko rozumianej humanistyki napisanych przez polskiego autora.

Laudacja wygłoszona przez prof. Jerzego Wyrozumskiego

Jerzy Strzelczyk jest profesorem Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Należy do ścisłej czołówki polskich mediewistów, czy może nawet polskich historyków. Porusza się swobodnie zarówno na obszarach historii powszechnej, jak też Polski. Ze szczególnym znawstwem, naukową kompetencją i zapewne zamiłowaniem uprawia historię wczesnego średniowiecza, od schyłku świata antycznego po czasy kształtowania się Europy narodów, dodajmy - dzisiejszych narodów. W ten nurt wpisują się takie jego prace, Słowianie i Germanie w Niemczech środkowych we wczesnym średniowieczu (1975), Goci - rzeczywistość i legenda (1984), Iroszkoci w kulturze w kulturze (1987), Wandalowie i ich afrykańskie państwo (1992), Żegluga św. Brendana opata (1992), Apostołowie Europy (1997) i inne. Świeżo zaskoczył na niezwykłą książką sięgającą głębokiej starożytności i doprowadzoną - jak się wydaje - na razie do X w.: Pióro w wątłych dłoniach. O twórczości kobiet w dawnych wiekach (2007). We wczesnośredniowiecznym nurcie pozostaje też nagrodzona książka Zapomniane narody Europy (2006). „Naród” jest w niej kategorią umowną, daleką od dzisiejszego rozumienia tego terminu. Chodzi w niej raczej o ludy, które łączyła więź plemienna, etniczna, językowa i kulturowa w szerokim znaczeniu, a wreszcie pewna wspólnota interesów.

Przedmiotem opisu i dyskursu naukowego jest tu najpierw lud Wenetów czy Wenedów, wzmiankowany przez pisarzy antycznych, z nazwy obecny w różnych miejscach Europy, łączony do niedawna z Prasłowianami, po którym są żywe ślady m. in. W nazwie własnej „Wenecja” i w całej rodzinie nazw miejscowych pochodzenia słowiańskiego we wschodnich Niemczech, określanych jako nazwy „wendyjskie”. Dalej następują równie wszechobecni germańscy Swebowie, po których pozostała niemiecka prowincja Szwabia, zawłaszczani niekiedy przez badaczy Słowiańszczyzny jako domniemani Słowianie, dobrze poświadczeni w Hiszpanii; od nich urobiono u nas nazwę „Szwabi” - pejoratywne określenie wszystkich Niemców, od nich też, określanych na Zachodzie jako „Alemanowie”, powstała we Francji nazwa całych Niemiec Allemagne. Z kolei idą Piktowie, zagadkowa grupa etniczna z terenu południowej Szkocji, zapewne celtycka, znamionująca się - rzecz osobliwa i zapewne unikatowa - dziedziczeniem tronu przez kobiety, a także inną osobliwością - wielką liczebnością kamiennej płaskorzeźby o bogatych treściach wyobrażeniowych i bogatej symbolice. Następny w tej książce „zapomniany naród” to germańscy Longobardowie o relatywnie dobrze udokumentowanych przemieszczeniach w okresie wędrówek ludów i niezwykłej roli w ponad dwustuletniej historii Italii; w żywej tradycji pozostała po nich tzw. Lombardia. Dalej są tu nasi przodkowie południowopolscy Wiślanie, udokumentowani ledwie trzema niezwykle skromnymi przekazami źródłowymi. Po nich idą podkaukascy Chazarzy, znani niegdyś z ruchliwości kupieckiej, których elity - i nie tylko - przeszły na judaizm i którzy po parosetletniej względnej świetności ulegli w X w. diasporze i pozostali w mglistej tradycji Europy Wschodniej i Środkowej jako tzw. Żydzi chazarscy. Z kolei mamy plemienny związek nadłabskich Obodrzyców o burzliwych dziejach na wschodnich kresach świata germańskiego, stosunkowo dobrze poświadczony etniczny zaczyn Melkemburgii, który to związek pozostawił trwały ślad w postaci wspomnianej już tzw. wendyjskiej toponomastyki. Wreszcie są tu bałtyjscy Jaćwięgowie, uciążliwi sąsiedzi Polski, zanim ulegli przemocy Zakonu Krzyżackiego, a w konsekwencji i społecznej degradacji, i rozproszeniu, aż do zupełnego zniknięcia z historycznej sceny.

Te korzenie Europy narodów, ukształtowanej w X-XI w. pokazał Jerzy Strzelczyk w klarownym i erudycyjnym wykładzie. Powiedzmy od razu, że nie są to wszystkie - jak je Autor nazwał - „zapomniane narody Europy”. O Wandalach i Gotach - jak wspomniano - pisał osobno. Inne, o których bardzo mało wiemy, pozostawił w cieniu. Wywołał natomiast i bogato - rzec można - zilustrował sam problem tego etnicznego i kulturowego podłoża Europy narodów, które umyka z naszej historycznej europejskiej świadomości. Chętnie przyznajemy się do korzeni grecko-rzymskich i jesteśmy skłonni postrzegać czystość etniczną tam, gdzie w grę wchodzi konglomerat i krwi, i kultury. Tylko specjaliści potrafią czytać historię ukształtowanych w średniowieczu narodów zakodowaną w ich językach. To samo można powiedzieć o odczytywaniu zabytków archeologicznych, które z największym trudem i zarazem niebezpieczeństwem dają się łączyć z grupami etnicznymi. Szczątkowe lub wręcz śladowe źródła pisane nie poddają się ani łatwemu odczytaniu, ani jednoznacznej interpretacji. Wszystko to wymaga wielkich umiejętności i wielkiej erudycji, jakie reprezentuje właśnie Jerzy Strzelczyk.

Nagrodzona książka powinna się stać bardzo ważnym środkiem budowy świadomości europejskiej. Tym samym trafia dobrze w potrzeby intelektualne jednoczącej się Europy. Pokazuje ona bowiem świetnie nawarstwianie się zarówno fizycznej tkanki etnosów, które kształtowały Europę, jak zwłaszcza ich tkanki duchowej, mentalnej, wymykającej się z reguły zewnętrznej obserwacji historyka. Słusznie więc Autor pisze o „zapomnianych”, a nie zaginionych ludach, czy też w owym konwencjonalnym znaczeniu „narodach”. Bo zaginionych w gruncie rzeczy nie ma. Te, które znikają jako postać ukonkretniona w organizacyjnej formie związku plemiennego czy państwa, pod określoną historyczną nazwą, pozostają przecież ową żywą tkanką historycznego trwania. Niełatwo ją odczytać u poszczególnych narodów, ale w tym właśnie jest nam pomocna książka Jerzego Strzelczyka.

Osiem odrębnych tekstów, poświęconych poszczególnym „zapomnianym” ludom, Autor nazwał szkicami. Szkic jest w naszym języku, tak jak w językach, z których pochodzi, formą nieskończoną. Ale w polskiej historiografii „szkice” mają świetną tradycję i trochę inną konotację. Szkice historyczne jedenastego wieku Tadeusza Wojciechowskiego, idące ich tropem Szkice historyczne X - XI wieku Gerarda Labudy, a można by wymienić jeszcze inne, należą do klasyki naszej historiografii. Myślę, że „szkice” Jerzego Strzelczyka, których tworzywem były wątłe okruchy tradycji pisanej, mało wymowne materialne ślady przeszłości i skromne przekazy onomastyczne, konstruowane w oparciu o zdobycze interpretacyjne nauki światowej, wpisują się w ten dobry model pisarstwa historycznego. Sam Autor traktuje je jako formę popularną. Istotnie, nie są przeciążone aparatem krytycznym, dają jednak w kluczowych sprawach wywód uwzględniający i różnice poglądów, i stan naukowej dyskusji, i złożoność warsztatu badawczego. Czytelnik nie ma wątpliwości, że jest przez Autora dobrze prowadzony po bardzo grząskim gruncie tej bardzo wczesnej historii Europy.

Niech mi wolno będzie, jako pierwszemu, pogratulować Autorowi serdecznie Nagrody głównej im. Jana Długosza za rok 2007.

Linki:
:: Konkurs im. Jana Długosza
:: Wydawnictwo Ossolineum

Komentarze

Dodaj komentarz: