Książkowe teledyski w internecie

22.03.2008 
Kategoria: blog, internet, warsztat, książka, różne

Książka przed filmem? Tak było kiedyś. Film przed książką - tak będzie teraz. Właśnie zaczyna się boom polskich trailerów literackich.

Były minister MSWiA Janusz Kaczmarek maszeruje brzegiem morza. Widzimy go w serii robionych z ukrycia czarno-białych zdjęć. Wchodzi na molo, odwraca się i ktoś zza kadru (snajper? fotograf?) bierze go na celownik. Czyżby świeżo ujawnione materiały operacyjne CBA? Nic z tych rzeczy. To filmowy zwiastun książki “Cena władzy” (wyd. Prószyński i S-ka), czyli wywiadu rzeki, jaki z Kaczmarkiem przeprowadzili Marek Balawajder i Roman Osica.

Pierwszy polski trailer literacki powstał prawdopodobnie dwa lata temu. Był nim zrealizowany przez absolwenta łódzkiej Filmówki Stanisława Mąderka straszno-śmieszny krótki metraż fabularny. Pojawił się w sieci w ramach promocji wydanych przez wydawnictwo Mag “Chłopaków Anansiego” Neila Gaimana. Robił wrażenie chaotyczne, by nie rzec amatorskie. Nowy trend przyjmował się powoli. Kiedy rok temu Tadeusz Pilas (obecnie administrator powstałego w maju ubiegłego roku wortalu Ksiazki.TV) szperał w serwisie YouTube, znalazł jedynie cztery polskie filmy dotyczące literatury, z czego tylko jeden na upartego można było uznać za trailer.

- Proponujemy państwu książkę o intrygującym tytule “Misjonarze i Barbarzyńcy” - mówił wystudiowany głos z offu, a złej jakości obraz przedstawiał czyjeś dłonie kartkujące tom opowieści o codziennym życiu przasnyskiego ogólniaka w latach 1923-2005. Nuda.

Aż tu nagle w ciągu kilku ostatnich miesięcy polskich zwiastunów literackich zrobiło się kilkadziesiąt. Wydawcy, którzy zrealizowali dotąd tylko jeden, już chcą je kręcić do wszystkich swoich nowości (jak np. EMG, które na razie ma na koncie tylko filmową zapowiedź “Nocy z czwartku na niedzielę” Gai Grzegorzewskiej z 2007 roku, ale planów znacznie więcej). To już nie tylko relacje z wieczorów autorskich, wywiady czy wideorecenzje. Zaczyna się rodzić nowy u nas gatunek. Powstają minifabuły, teledyski, a nawet animacje (warto wymienić m.in. rysunkowy zwiastun polskiej edycji powieści “Blaze” Stephena Kinga vel Richarda Bachmana autorstwa Wojciecha Ostrowskiego, Wyd. Prószyński i S-ka).

- Zrealizowaliśmy dotąd kilka filmów prezentujących nowości, ale były to po prostu “gadające głowy” - opowiada Bartłomiej Kwasek z działu promocji Wydawnictwa Literackiego. - Nadszedł czas na coś nowego. Kryminał Jarosława Klejnockiego “Południk 21″ (premiera w drugiej połowie marca) będzie zapowiadał prawdziwy trailer z fabułą. Autor zagra w nim bohatera książki, który nazywa się nie inaczej, tylko Jarosław Klejnocki i jest przesłuchiwany przez ABW w sprawie morderstwa. Zdjęcia powstawały w podziemiach naszej siedziby, ale też na peryferiach Krakowa. Absolwent ASP Mateusz Lewczuk pracuje właśnie nad montażem.

A inni? Dla takich popowych oficyn jak Otwarte lub Red Horse to już część stałej strategii marketingowej, ale trailery robią też np. katolickie WAM czy Salwator. Świat Książki w ubiegłym roku zorganizował nawet konkurs na scenariusz 60-sekundowego zwiastuna, wzorując się na przedsięwzięciach niemieckiego Bertelsmanna i angielskiego magazynu “Bookseller”. Zwycięskie dzieło Michała Szewczyka (postanowił zareklamować opowiadanie “Jak granit” Eustachego Rylskiego) czeka na realizację. Gotowe filmy najczęściej trwają około minuty. Większość z nich stawia na parokrotne zaprezentowanie okładki (to ułatwi zakup), czemu towarzyszy odpowiednia muzyka, wpisujące się w klimat książki obrazy, zachwalające produkt napisy (rzadziej - lektor). Odejścia od schematu bywają bardziej i mniej udane. Wideoklip “Ogień zielonych księżyców” to nieznośnie sentymentalny, patetyczny gniot, ale do fanów Piotra Rubika z pewnością przemówi.

Polscy wydawcy i autorzy w końcu zrozumieli, że czytelnika trzeba szukać, korzystając z rozwoju zdobyczy cywilizacyjnych. Większość filmów powstaje wyłącznie z przeznaczeniem dla internetu (telewizyjna emisja za dużo kosztuje). Niektóre - jak np. trailer “KRK. Książki o Krakowie” Magdaleny Kursy i Rafała Romanowskiego (Znak, 2007) - bywają wyświetlane na miejskich telebimach czy w autobusach. Na ten obraz warto zwrócić uwagę także dlatego, że jest przykładem trailera zrealizowanego przez filmowca o wyrobionym nazwisku. Jego autorem jest Marcin Koszałka, twórca (jako operator i/lub reżyser) m.in. “Pręg”, “Jakoś to będzie” czy “Istnienia”. - To był dla mnie ciekawy eksperyment, raczej jednorazowy - wyjaśnia Koszałka. - Zgodziłem się, bo sam jestem bohaterem “KRK”. Taki zwiastun to żadna skomplikowana sprawa: jeden dzień zdjęć, a potem jeszcze montaż. Oczywiście, w porównaniu z prawdziwym filmem, przy którym jest trzysta razy więcej do roboty, to były wakacje. Ale starałem się zgrabnie rzecz zrobić. No i cieszę się, że mogłem przy okazji zareklamować swoje miasto.

Tadeusz Pilas z Ksiazki.TV zwraca jednak uwagę, że w porównaniu z resztą świata wciąż jesteśmy w przedszkolu. - Pierwszy literacki zwiastun powstał w 1994 roku - opowiada. - Był to trzyipółminutowy film promujący książkę “Amnesia” kanadyjskiego autora Douglasa Coopera. W USA można go było zobaczyć w telewizji, w księgarniach, klubach czytelników czy na spotkaniach autorskich. Przełom zaczął się w 2003 roku, kiedy powstał pierwszy internetowy zwiastun książki: “Dark Symphony” Christine Feehan. No i się zaczęło… a wszystko wraz z rozwojem internetu. Większość dzisiejszych trailerów tego typu to produkcje amatorskie - wideo tworzone przez czytelników o swoich ulubionych książkach i autorach - ale są też profesjonalne produkcje finansowane przez wydawców lub nawet samych autorów - dodaje.

W sieci są już i polskie filmy amatorskie, które robią np. fani jakiegoś pisarza. Autorzy podpisujący się Ruina Studios wrzucili do YouTube swoje dzieło pod hasłem „reklama książki”. Przy energetyzujących dźwiękach piosenki „It’s My Life” zespołu Bon Jovi pojawia się najpierw napis „Są różne sposoby na nudę”, a po nim katastrofalno-śmieszne obrazy skutków uprawiania sportów ekstremalnych. „Jednak bezpieczniejsze jest przeczytanie najnowszej powieści R. Ludluma »Tożsamość Bourne’a «” - uświadamia nas kolejny napis. Muzyka cichnie, litery układają się w słowa, „Bo przecież czytać można wszędzie ”, a naszym oczom ukazuje się pochłonięty lekturą gazety mężczyzna, który na sedesie zjeżdża w dół ulicy.

Wszystkie wymienione filmy można znaleźć na stronach Ksiazki.TV oraz wpisując w wyszukiwarkę tytuły książek.

Źródło: Małgorzata I. Niemczyńska; Gazeta Wyborcza; 10.03.2008

Autorce bardzo dziękuje za zgodę na opublikowanie całego artykułu

Komentarze

Dodaj komentarz: